środa, 19 lutego 2014

GDY SYN OGLĄDA Z TATĄ MECZ

Zaczęła się faza pucharowa ligi mistrzów i każdy prawdziwy kibic dwa razy w tygodniu zasiada przed telewizorem wyłączając się ze świata realnego na około dwie godziny. Nie ma znaczenia, że przykładowo nie posiada się odpowiedniego kanału telewizyjnego - przecież można obejrzeć mecz u kogoś, ale oczywiście pod warunkiem, że nikt trzeci nie będzie przeszkadzał! Nieważne, że pod nogami plącze się mały szkrab! Chłopiec?! Tym lepiej! Kibic bierze malucha na kolana i obaj wpatrują się, jak urzeczeni, w zielony ekran pełen biegających ludzików w białych czy błękitnych ubraniach. Takiego widowiska przecież opuścić nie można! :)




Tak, to ostatnie to obrazek z mojego domu, ale, wbrew temu, co ktoś może pomyśleć, nie uważam, by było to złe. Że dzieci do trzech lat nie powinny oglądać telewizji? Dobrze. Niech inne dzieci nie oglądają. Oskar i jego Tata jednak mecze uwielbiają, a i ja widzę dużo korzyści płynących z ich wspólnego zainteresowania.

Przede wszystkim - właśnie to, że wspólnie spędzają czas. Wiadomo, czas karmienia należy wyłącznie do mnie i właściwie niewiele jest rzeczy, które Oskar może robić tylko z Tatą. Okazało się jednak, że Tata przekazał Synowi zamiłowanie do piłki nożnej i Oskar wpatruje się w biegające po zielonej murawie ludziki z taką samą fascynacją, jak jego Tata.

Moi mężczyźni oglądają więc mecz i w tym czasie zbliżają się do siebie, bo przeżywanie wspólnych emocji jest czymś niezastąpionym. Mamy i córki mają swoje dziewczyńskie sprawy, a Tatusiowie i Synowie - swoje męskie spotkania, i tak to właśnie u nas wygląda. Ponieważ jednak nie mamy córeczki, ja zyskuję czas dla siebie [jeśli urodzi nam się kiedyś córka, chłopaki będą chodzić razem na mecze, a my - na zakupy, naturalnie do sklepów papierniczych!! ;)].

Widok na podwórko przy moim bloku
i mieszkańcy gotowi do kibicowania na stadionie.
[twarze rozmyte specjalnie w celu zachowania prywatności]

Zastanawia mnie tylko, co się będzie działo, jeśli będą kibicować różnym drużynom.. :) Okrzyków radości i zawodu pewnie nie będzie końca, a i podejrzewam, że Oskar także nie omieszka poskakać z zachwytu, gdy jego drużyna zdobędzie gola, co dla mnie ma duży plus, bo oglądając telewizję jednocześnie wykonuje ćwiczenia cardio ;)

Ma to swoje naturalne konsekwencje - kiedy ktoś zachwyca się piłką nożną w telewizji, zaczyna chcieć w nią grać. I tu jest pole do popisu Taty Oskara, który na pewno zaszczepi w nim miłość do grania, a nie tylko do oglądania. Wszak Tata sam należał do jednej z drużyn wrocławskich, a i teraz raz na jakiś czas wybywa z domu, by sobie pograć. Nie wyobrażam sobie zatem, aby nasz maluch miał być pozbawiony tej frajdy :) Nie wspominając już nawet o profilaktyce przeciw otyłości dzięki ruchowi.

Oglądanie z Tatą meczów jednak to nie tylko wzbogacanie emocji dziecka i zwiększanie więzi między nimi. To także nauka, a, jak wiecie, wszystko, co edukuje, to coś, co tygr.., tzn. mama lubi najbardziej ;) Czego uczy oglądanie meczów z Tatą?

Mianowicie uczy gry zgodnie z zasadami. Jak wiemy, piłka nożna ma wiele różnych zasad; niektóre są zrozumiałe tylko dla mężczyzn lub prawdziwych kobiet-kibicek. ;) W życiu też są pewne zasady, których po prostu trzeba przestrzegać, i liczę na to, że dzięki temu postępowanie fair play nie będzie mu obce.

Oglądanie meczów z Tatą wzbogaci też rozwój intelektualny Oskara, bo przecież w "nogę" nie gra tylko Polska [choć zapewne dla nich tak by było najlepiej ;)]. Oglądając mistrzostwa, uczy się nazw państw, poznaje nowe flagi i hymny narodowe, a podczas ligi mistrzów - nazwy miast, inne, czasem egzotycznie brzmiące nazwiska, a także piłkarzy o imieniu czy ksywie OSKAR ;)

Tak, dla naszego Synka oglądanie meczów z Tatą to jest wielkie przeżycie, a będzie jeszcze większe, gdy pójdą razem obejrzeć prawdziwy mecz na stadionie, gdy Oskar będzie większy.



Mąż przygotowany do oglądania na żywo meczu
podczas Euro 2012 we Wrocławiu,
jak widać po dacie na zdjęciu :)

14 komentarzy:

  1. No super! :-) U nas Anetka też jest małym kibicem choć ma zaledwie rok, może nie ogląda TV ale gdy my kibicujemy to np. bije brawo naszym :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka radość, gdy dziecko tak się emocjonuje, prawda? :D
      Nasz Oskar ma pół roku, więc jeszcze nie bije brawa, ale na pewno dla mojego Męża to będzie niesamowite przeżycie, jak już zacznie bić ;)

      Usuń
  2. Ja tez mam w domu zagorzałego kibica piłki nożnej ;-) Tyle, że z graniem w tę piłkę nigdy nie miał i nie ma nic wspólnego, tutaj tylko i wyłącznie oglądanie wchodzi w grę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jeszcze może się zmienić ;) Może kiedyś.. Z synem na przykład będzie chciał pograć ;)

      Usuń
  3. Kiedy ja ostatnio trzymałam w ręku Angorę.... :( a mój w TV uwielbia reklamy... I nic nie poradzę, że gapi się w telewizor, bo w salonie włączony od 14.30 do nocy... (jak ojciec mój w domu)....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reklamy dzieci chyba uwielbiają najbardziej. Kolorowe, wesołe, obrazki dosyć szybko migają ;) Na szczęście, większość z tego wyrasta ;)

      Usuń
  4. Nasz JJ tez jest malym kibice. Tata juz zaczal go uczyc piosenek itp. Pozdrawiamy cieplutko cala Wasza rodzinke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tata zapewne się cieszy, że ma syna, co? ;) Dla was również cieplutkie pozdrowienia!

      Usuń
  5. Ciekawy punkt widzenia przedstawiasz, chyba zacznę inaczej patrzeć na to rodzinne kibicowanie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, zawsze warto widzieć w różnych sytuacjach dobre strony ;) Swoją drogą, ciekawe, czy Marysia też będzie wielkim kibicem..? ;)

      Usuń
  6. U nas mało się kibicuje, owszem, tv włączony w czasie ważnego meczu, ale nie żeby siedzieć i się wpatrywać :-) wprawdzie byłam kiedyś kibicem ukochanego Zagłębia, ale to było bardzo daaaawno ;-) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy, jak to będzie z Kubusiem - a może zostanie sławnym piłkarzem? ;) Wtedy zapewne wszyscy zasiądą przed telewizorem, aby kibicować ;)

      Usuń
    2. ;) Buziaki! I uściski dla szkrabow ;)

      Usuń

To nie jest zwykły pamiętnik. To jest poradnik inspirowany własnym życiem, własnymi emocjami, przygodami, problemami.. Znajdziesz tu odpowiedzi na pytania, które od dawna chodziły Ci po głowie..

..cieszę się, że chcesz podzielić się ze mną swoją opinią..
..Twój komentarz wiele dla mnie znaczy - pamiętaj, że zawsze odpowiadam, bo jest to wyraz mojego szacunku dla Twojego czasu..